czwartek, 23 stycznia 2014

Schody cz.2

Garść inspiracji z Internetu. Niektóre pewnie dobrze znane tym, którzy choć raz wpisali w wyszukiwarkę hasło "schody".
Kolejność nie zupełnie dowolna. Na początek chciałabym pokazać kilka przykładów ciekawych rozwiązań, trochę szalonych, a przede wszystkim nie do zastosowania w naszych warunkach.







Zdjęć powyżej chyba komentować nie muszę. Nie mogliśmy ich wykonać z wielu powodów np. ze względu na brak ścian ograniczających wejście po bokach czy konieczność swobodnego przejścia pod biegiem (wspominałam o tym w poprzednim poście o schodach). Trzy ostatnie przykłady to tzw. schody kacze, czyli schody o na przemian powycinanych stopniach. Stosuje się je wtedy, gdy istnieje konieczność wykonania stromego biegu. Czyli tak jak na naszym strychu.

Rozwiązania poniżej są już bliższe temu, co mogliśmy osiągnąć. Wystarczyło np. zrezygnować z spoczników czy schodów zabiegowych i "wyprostować bieg".








Spójrzcie poniżej. Te schodki podobają mi się bardzo. Wiem, że nie mamy ściany bocznej (nośnej), ale może udałoby się stworzyć jakąś imitację ściany, w której ukryta byłaby np. konstrukcja stalowa. Oczywiście obie ścianki zarówno ażurowa jak i ściana pełna musiałyby się kończyć tuż pod stopniami (nie zapominajmy o przejściu do garderoby). Pomysłów było wiele i ten gdzieś przepadł po drodze. Może wrócimy do niego jeszcze kiedyś;).



Wersja z ścianką szklaną...


i bez ścianki.


Tu pojawia się dość ciekawa półka (u nas nie wykonalna).



A tu podobne rozwiązanie dla schodów kaczych. Prawda, że ciekawe. Pozostaje tylko kwestia wykonania i finansów oczywiście. 


Widoczne poniżej, już bardziej przyziemne rozwiązania były punktem wyjścia do tego, co ostatecznie powstało w mojej głowie. Muszę tu podkreślić, że niezależnie pracowaliśmy z mężem nad wizjami schodów. Dość przypadkowo okazało się, że widzimy wszystko prawie identycznie. Mieliśmy inne wątpliwości, co do realizacji naszych pomysłów, ale w końcu udało się rozwiać wszystkie.

Element nośny w środku stopni powoduje, że całość wydaje się bardzo lekka , ale czy stabilna? Dodatkowo konstrukcja znajduje się POD stopniami, czyli zmniejsza wysokość przejścia do garderoby, a tu każdy cm był na wagę złota.


Tu już lepiej konstrukcja jest po bokach. Moje obawy budziły wystające narożniki blachownicy. Pewną komplikacją byłoby również dopasowanie elementów nośnych do schodów kaczych i stromego biegu.



I jesteśmy coraz bliżej tego, co ostatecznie powstało:)





W ogólnym zarysie nasze schody wyglądają jak te powyżej. Różnica jest tylko taka, że ze względu na kąt nachylenia biegu wykonaliśmy schody kacze.
Poniżej pokazuję jeszcze kręte schody w wersji standardowej i kaczej, bo na takie namawiano nas w sklepie. Kompletnie jednak nie przemyślano tam naszych potrzeb, bo jak tu dojść do garderoby?




A tu widoczny jest mój akt desperacji:). Miał on nawet pewne plusy. Zniknęłoby często zadawane nam pytanie: "A co gdy pojawią się dzieci?" Dzieci nie miałyby wstępu na antresolę:)





czwartek, 9 stycznia 2014

Spacer

W grudniowy jeszcze wieczór (chyba przed ostatni) mąż mój zabrał mnie na spacer. Ten jakże romantyczny proceder zakończył się nie gdzie indziej tylko w sklepie budowlanym. Wcale jednak nie było mi przykro, bo okazało się, że w końcu są brakujące nam listwy przypodłogowe. Nie mamy auta, więc cóż było robić. Spakowaliśmy je odpowiednio i ... spacerowaliśmy dalej.


piątek, 3 stycznia 2014

NOWY ROK

Wczoraj wspominałam naszą noc sylwestrową 2012/2013. Spędzaliśmy ją w okolicy naszego strychu. Po północy zaprosiliśmy naszych znajomych do zwiedzania naszego lokum. Uśmiecham się do siebie na myśl o tym, co zobaczyli: nieliczne szkielety ścianek działowych, trochę "rurek", wełnę izolującą dach i okna:). Ha, ha... byliśmy tacy dumni:), a znajomi na pewno byli zachwyceni:)

W Nowym Roku życzę Wam odwagi do marzeń, szczególnie tych pozornie nierealnych,
Siły i wytrwałości potrzebnych do ich realizacji,
I odrobiny szaleństwa (bez niego nawet byśmy nie "wystartowali").



poniedziałek, 23 grudnia 2013

stół

Poszukiwania odpowiedniego stołu trwały chyba od  września, a może nawet dłużej. Jak zwykle lista naszych wymagań była ogromna;). Trudno było im sprostać. Ostatecznie okazało się, że rozwiązanie czeka na nas spokojnie w piwnicy dziadka (chyba juz kiedyś wspominałam o tym, że pełna jest skarbów). Wymiary idealnie nam pasują i z pewnością jest to solidny dobry mebel.  

Oto on:


Jest rozkładany i ma szufladkę, o której marzyłam. Tu widać go w częściach:


Czeka go jeszcze TYLKO solidne odświeżenie. Ale już teraz cieszymy się miłymi chwilami spędzonymi przy nim:)


Oby nam służył jak najdłużej. 

wtorek, 10 grudnia 2013

Szuflady 2

Ten brakujący element w dolnej garderobie pojawił się u nas już jakiś czas temu. Trochę musiał na montaż poczekać. 


Tak to zwykle bywa: Jak się czegoś nie zrobi od razu, to później trudno się zmobilizować. Podobnie jest z moim pisaniem tutaj. Wciąż są jakieś pilne sprawy do załatwienia. To, co zmienia się w naszym mieszkaniu to już detale. 

Z tymi zdjęciami szuflad kojarzy mi się jeszcze jedna rzecz. Od jakiegoś czasu nieśmiało w naszych głowach tli się myśl o kupnie kolejnego strychu. Jest to jednak na prawdę myśl nieśmiała. Trzeba to wszystko dobrze przeanalizować. Otwieramy różne szufladki w naszych głowach. Niektóre zamykamy od razu, niektóre pozostają otwarte - do przemyślenia. Nie wiemy czy kupić coś większego czy podobnej wielkości?. W jakiej lokalizacji? Ważne jest też to, kiedy rozpocząć całą inwestycje. Zakładając mało optymistyczną wersję wydarzeń cała biurokracja może zająć nam nawet 2 lata (tak było z pierwszym poddaszem). Trzeba, więc wziąć pod uwagę plany w życiu osobistym, ale również rozwój zawodowy. Nie bez znaczenia są również finanse: jaką kwota tak na prawdę dysponujemy? Czy i na jakim etapie opłaca się kredyt? Czy będziemy mogli skorzystać z kredytu mieszkaniowego, czy pozostaje nam zwykły kredyt hipoteczny?...
Jak widać lista pytań jest długa i wydaje się nie mieć końca. Na razie sama nie wiem czy chcę żeby coś z tego wyszło.

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

niedziela, 24 listopada 2013

Szuflady

Dziś przyjechały szuflady do garderoby na dole. Już nie mogę się doczekać momentu, kiedy będę mogła rozpakować do nich wszystkie czapki, szaliki, apaszki i torebki:). Fotki pokażę po zamontowaniu szuflad. Mam nadzieje, że znajdziemy na to czas w tym tygodniu.

piątek, 22 listopada 2013

Nie kończąca się biurokracja

Tym razem bez zdjęć. Za to z emocjami (odporność na stres maleje) napiszę, że niestety papierologia nie kończy się chyba nigdy. Przeprowadziliśmy cały proces budowlany zgodnie z prawem obowiązującym w tym kraju. Uzyskaliśmy wszystkie odbiory (kominiarskie, gazowe... te, które są ważne ze względu na bezpieczeństwo nasze i otoczenia jak i te mniej ważne). Została nam 1 sprawa najmniej istotna. Odbiór administratora budynku. Który, jak mi się wydawało, działa w imieniu mieszkańców i jak by nie było jest przez nas zatrudniany by dbał o nasz budynek. Nie chcę się rozpisywać. 


O nie nie  będę się rozpisywać. Podsumuję to tylko jednym zdanniem:
"Najgorzej jak się komuś wydaje, że ma władzę i musi to demonstrować"

Trzymajcie kciuki za cierpliwość mą:)