Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYBORY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WYBORY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 kwietnia 2014

Kuchnia

Jest kolejnym pomieszczenie "po prawej". Ma 1 ścianę wspólną z łazienką i jest otwarta na jadalnię.



























Jakie były jej początki?
W grudniu 2011 wstawiliśmy okna. Powstał też szkielet ścianek działowych i kolankowych.




To zdjęcie z marca 2012. Kuchnia bardzo często służyła za magazyn. Widać już docieplony dach i częściowo położone płyty GK. 


 W kwietniu nida była już w całej kuchni.


Potem już tylko płytki, malowanie, oświetlenie i zamawianie sprzętu.

Od października do grudnia korzystaliśmy z kuchni wyglądającej mniej więcej tak.


 Pierwsze próby gotowania.



 Jeszcze trochę czekaliśmy za okapem. Szukaliśmy czegoś, co by nam odpowiadało a znów mieliśmy duże ograniczenia rozmiarowe.



W kuchni brakuje nam juz chyba tylko niedużej komody/szafki drewnianej pasującej do stołu w jadalni. Miałaby stanąć na przeciwko piekarnika. Myślę, że mieściłby się w niej barek i może przynajmniej część "szkła" służąca do podawania alkoholu. Może znalazłoby się też w niej miejsce na serwetki, obrusy itp. Na razie trudno nam coś wybrać bo znów są ograniczenia w postaci wysokości. Szafka musi zmieścić się na wysokości ścianki kolankowej - powinna mieć około 80cm i jeszcze nam się podobać;) 


czwartek, 23 stycznia 2014

Schody cz.2

Garść inspiracji z Internetu. Niektóre pewnie dobrze znane tym, którzy choć raz wpisali w wyszukiwarkę hasło "schody".
Kolejność nie zupełnie dowolna. Na początek chciałabym pokazać kilka przykładów ciekawych rozwiązań, trochę szalonych, a przede wszystkim nie do zastosowania w naszych warunkach.







Zdjęć powyżej chyba komentować nie muszę. Nie mogliśmy ich wykonać z wielu powodów np. ze względu na brak ścian ograniczających wejście po bokach czy konieczność swobodnego przejścia pod biegiem (wspominałam o tym w poprzednim poście o schodach). Trzy ostatnie przykłady to tzw. schody kacze, czyli schody o na przemian powycinanych stopniach. Stosuje się je wtedy, gdy istnieje konieczność wykonania stromego biegu. Czyli tak jak na naszym strychu.

Rozwiązania poniżej są już bliższe temu, co mogliśmy osiągnąć. Wystarczyło np. zrezygnować z spoczników czy schodów zabiegowych i "wyprostować bieg".








Spójrzcie poniżej. Te schodki podobają mi się bardzo. Wiem, że nie mamy ściany bocznej (nośnej), ale może udałoby się stworzyć jakąś imitację ściany, w której ukryta byłaby np. konstrukcja stalowa. Oczywiście obie ścianki zarówno ażurowa jak i ściana pełna musiałyby się kończyć tuż pod stopniami (nie zapominajmy o przejściu do garderoby). Pomysłów było wiele i ten gdzieś przepadł po drodze. Może wrócimy do niego jeszcze kiedyś;).



Wersja z ścianką szklaną...


i bez ścianki.


Tu pojawia się dość ciekawa półka (u nas nie wykonalna).



A tu podobne rozwiązanie dla schodów kaczych. Prawda, że ciekawe. Pozostaje tylko kwestia wykonania i finansów oczywiście. 


Widoczne poniżej, już bardziej przyziemne rozwiązania były punktem wyjścia do tego, co ostatecznie powstało w mojej głowie. Muszę tu podkreślić, że niezależnie pracowaliśmy z mężem nad wizjami schodów. Dość przypadkowo okazało się, że widzimy wszystko prawie identycznie. Mieliśmy inne wątpliwości, co do realizacji naszych pomysłów, ale w końcu udało się rozwiać wszystkie.

Element nośny w środku stopni powoduje, że całość wydaje się bardzo lekka , ale czy stabilna? Dodatkowo konstrukcja znajduje się POD stopniami, czyli zmniejsza wysokość przejścia do garderoby, a tu każdy cm był na wagę złota.


Tu już lepiej konstrukcja jest po bokach. Moje obawy budziły wystające narożniki blachownicy. Pewną komplikacją byłoby również dopasowanie elementów nośnych do schodów kaczych i stromego biegu.



I jesteśmy coraz bliżej tego, co ostatecznie powstało:)





W ogólnym zarysie nasze schody wyglądają jak te powyżej. Różnica jest tylko taka, że ze względu na kąt nachylenia biegu wykonaliśmy schody kacze.
Poniżej pokazuję jeszcze kręte schody w wersji standardowej i kaczej, bo na takie namawiano nas w sklepie. Kompletnie jednak nie przemyślano tam naszych potrzeb, bo jak tu dojść do garderoby?




A tu widoczny jest mój akt desperacji:). Miał on nawet pewne plusy. Zniknęłoby często zadawane nam pytanie: "A co gdy pojawią się dzieci?" Dzieci nie miałyby wstępu na antresolę:)





wtorek, 10 grudnia 2013

Szuflady 2

Ten brakujący element w dolnej garderobie pojawił się u nas już jakiś czas temu. Trochę musiał na montaż poczekać. 


Tak to zwykle bywa: Jak się czegoś nie zrobi od razu, to później trudno się zmobilizować. Podobnie jest z moim pisaniem tutaj. Wciąż są jakieś pilne sprawy do załatwienia. To, co zmienia się w naszym mieszkaniu to już detale. 

Z tymi zdjęciami szuflad kojarzy mi się jeszcze jedna rzecz. Od jakiegoś czasu nieśmiało w naszych głowach tli się myśl o kupnie kolejnego strychu. Jest to jednak na prawdę myśl nieśmiała. Trzeba to wszystko dobrze przeanalizować. Otwieramy różne szufladki w naszych głowach. Niektóre zamykamy od razu, niektóre pozostają otwarte - do przemyślenia. Nie wiemy czy kupić coś większego czy podobnej wielkości?. W jakiej lokalizacji? Ważne jest też to, kiedy rozpocząć całą inwestycje. Zakładając mało optymistyczną wersję wydarzeń cała biurokracja może zająć nam nawet 2 lata (tak było z pierwszym poddaszem). Trzeba, więc wziąć pod uwagę plany w życiu osobistym, ale również rozwój zawodowy. Nie bez znaczenia są również finanse: jaką kwota tak na prawdę dysponujemy? Czy i na jakim etapie opłaca się kredyt? Czy będziemy mogli skorzystać z kredytu mieszkaniowego, czy pozostaje nam zwykły kredyt hipoteczny?...
Jak widać lista pytań jest długa i wydaje się nie mieć końca. Na razie sama nie wiem czy chcę żeby coś z tego wyszło.

Pozdrawiam i miłego dnia życzę.

wtorek, 19 listopada 2013

Schody

Jak ze wszystkim ze schodami też nie było łatwo. Musiały spełniać parę wymagań nie tylko estetycznych. Najważniejsze było oczywiście to by można było po nich w miarę wygodnie wejść na antresolę. Przy czym mogły mieć maksymalnie 55cm szerokości. Z prawej strony ograniczał nas komin, z lewej - ściana przy drzwiach wejściowych. Myślę, że dość dobrze widac na zdjęciu  miejsce gdzie stoi jeszcze drabina.




Kolejną ważną sprawą było to by koniec biegu nie wystawał za bardzo za komin i nie utrudniał komunikacji z salonem. To powodowało, że schody są bardziej strome od standardowych. Ale to jeszcze nie wszystko. Pod schodami musiało pozostać wygodne dojście do garderoby. Tu również na etapie projektowania z pomocą przysła nam drabina:). Ustawialiśmy ją pod różnymi kątami by sprawdzić czy da sie po nią swobodnie przejść.


I choć projektant w salonie gdzie chcieliśmy zamówić schody zapewniał nas, że nie da sie tego wszystkiego połączyć nam się to jakoś udało:). Tak, wiem jest to troche nadęcie z mojej strony. Ale z tego pomysłu jesteśmy bardzo dumni. 

A o to gdznie między innymi szukaliśmy inspiracji:
  • na hali produkcyjnej w firmie mego lubego (z resztą tak znaleźliśmy wykonawcę stalowych elementów)

  • na dworcu pkp w Poznaniu. Sprawdzaliśmy czy da sie po nich wygodnie wejść.


Ostatecznie zdecydowaliśmy sie na inną opcję ale o tym innym razem.


środa, 6 listopada 2013

Kuchnia

Nie było lekko z naszą kuchnią. Wiele nad nią dyskutowaliśmy i to właściwie od początku. Na etapie projektu budowlanego trzeba było podjąć decyzje gdzie wstawiamy okna i jaka będzie wysokość ścianki kolankowej. Wtedy również zastanawialiśmy się nad lokalizacją okapu (= lokalizacja płyty indukcyjnej = układ funkcjonalny całej kuchni). Kolejne wątpliwości pojawiały się na etapie wyboru materiału na podłogę, później na ścianę  (o czym wspominałam TU i TU). Ale to nie koniec:). 


Tak mniej więcej przedstawiają się nasze obecne wyobrażenia tego miejsca. Szkic wykonała moja siostra. To ona zebrała w całość nasze pomysły i wyobrażenia. (dzięki Aga!)
Wiem, że rysunek nie pokazuje zbyt wiele. Nie ma na nim ścian, słupów, okien i przede wszystkim "skosów". Potraktujcie go jako małą zapowiedź tego, co stanie się realne już pod koniec miesiąca:)
Wykonawcy szukaliśmy wśród tych polecanych przez znajomych, braliśmy też pod uwagę IKEA. Niestety ta ostatnia nie sprawdziła się w naszym przypadku.  Mają  ograniczoną ofertę  szczególnie,  jeśli  chodzi  o szerokości szafek  i frontów. Musielibyśmy pójść na wiele kompromisów a cenowo nie zyskalibyśmy zbyt wiele. Może nawet wcale biorąc pod uwagę, że szafkę narożną i tak zamawialibyśmy u stolarza. W końcu wybraliśmy firmę i czekamy na efekt. 
Ja nie mogę się już doczekać! Pierwszą zupę ugotowaną w NASZEJ kuchni będę celebrować długo:)

PS 
Witam pierwszego obserwatora:) Bardzo mi miło, że znalazł się KTOŚ kto ma ochotę regularnie tu zaglądać.

środa, 9 października 2013

Antresola wczoraj

Już kiedyś o niej pisałam TU. Pamiętacie?
Wczoraj dużo się tam działo.
Przymiarki:


Z lewej 

Z prawej


Ostatecznie


Szybkie szkice. Szybkie zamówienie "parapetów" (bukowe wykończenie murków na skraju antresoli wykonane w ten sam sposób co stopnie)


 Burze mózgów - nie tylko naszych czyli wybieramy wykładzinę do części sypialnej.



 Jesienny widok z okna:



Inżynier pracuje (nie wiem tylko dlaczego kobieta inżynier nie została dopuszczona do tej przemiłej zabawy z IKEA)





Od jakiegoś czasu jest już z nami materac, który jednak na zdjęcia się nie załapał.